Coroczne miażdżenie psychiki zaliczone w ostatni weekend.
Zawody Lekka Piechota – Templars Gear tym razem w formule 36 h non stop dały nam lekko w kość. Nie spałem 60 godzin... Były nocne kajaki z dwoma plecakami po 30 kg na pokładzie. Przepychanie łajby pod drzewami, nabieranie wody, progi wodne pokonywane z piskiem i zamkniętymi oczami.
Było 50-60 km pokonane w poszukiwaniu punktów nawigacyjnych z 30 kg garbem i pogardą w oczach dla dziecięcych tornistrów innych uczestników. 😉
Było strzelanie na dystansach od 5 do 350 m. Na 350 m wchodziło lepiej niż na 5 m. 😂
Było świetne towarzystwo, grube żarty i jęczenie kto ma gorzej w butach.
Były straty w sprzęcie i ludziach, ale na szczęście my rozwaliliśmy tylko jeden tłumik i kijek trekkingowy.
Jacek Zgutka jako mój skrzydłowy wykazał się żelazną kondycją fizyczną i psychiczną. Mało jadł, pił i gadał. Idealny towarzysz. 😀 Dzięki za 36 h zabawy i podtrzymywanie morale na kajakach.
Ostatecznie skończyliśmy na 8 miejscu na 44 zespoły, co, biorąc pod uwagę brak możliwości korzystania z jednego karabinka od połowy zawodów i ogólne zamotanie nawigacyjno-strzeleckie, udowadnia, że Pan jest naszym pasterzem.
Klub Strzelających Inaczej było bosko! Co prawda ciągle za bardzo lajtowo, ale już lepiej niż kiedyś. Idziecie w dobrą stronę. Gdy procent drużyn docierających do mety spadnie poniżej 50 będzie ok. I co to za palenie ognisk na strzelnicy było??? Maszeruj albo giń!