Zawody taktyczno-strzeleckie "Lekka Piechota" z Klubu Strzelających Inaczej
Start w parach (z Kółko Mi), 14 godzin, jakieś 25 km (kiedyś to policzę) po lesie z ekwipunkiem, zaliczone 16 z 20 punktów terenowych i 10 z 15 zadań strzeleckich.
Planowo chciałyśmy przeskoczyć w punktacji jedną ekipę uberkomandosów, przeskoczyłyśmy trzy. :-) Miejce: 17 na 20.
Zrobiłyśmy co się dało, w terenie fizycznie nie byłybyśmy w stanie w tym czasie przejść więcej (a jeśli kosztem odpoczynku, to padłybyśmy po drodze), na strzelnicy przy lepszym ogarnięciu można było zrobić 1-2 zadania więcej.
Do poprawy u mnie:
-
Obycie z bronią (karabin od 2 tygodni), dzięki temu szybciej dałoby się robić zadania i zrobić jakieś więcej.
-
Postawa – też byłoby szybciej, jakby była wyćwiczona (celność spoko).
-
Ustawione zero na lunecie – do 100 m było ok (brałam poprawkę na oko), powyżej słabo.
-
Poćwiczenie strzelania na leżąco – niestety przez mój pogięty kręgosłup mam problem z szyją, trzeba pokombinować ułożenie.
-
Opanować grzywkę, bo przeszkadza w celowaniu. ;-)
-
Na bliskich odległościach opanować odruch sprawdzania nad lunetą, gdzie trafiłam (czas).
-
Czapeczka, jak słońce grzeje.
-
Mniej słodkich batoników, bo to trzeba nosić.
-
No i częstsze spacery, wyjazdy w góry (Weronika ;-P), ruszanie się.
Technicznie jestem dumna ze strzelania na bardzo bliskie odległości i z 9-hole na luzie.
W sobotę były zawody, w niedzielę bolało mnie jak się ruszałam, w poniedziałek bolało mnie obudzenie się, a od wtorku już luz, mogę iść jeszcze raz. :-D
PODSUMOWANIE
Jak na ten klub przystało, daję mocne 3/10. ;-P